Rok 2015 żegnałem z przekonaniem, iż w aspekcie literackim było to bardzo, powtarzam, bardzo dobrych dwanaście miesięcy. Kiedy zatem wkraczałem w nowy rok, naszła mnie refleksja – a jak to będzie w tym 2016, kiedy poprzeczka jest ustawiona tak wysoko? A no pożyjemy-zobaczymy. Może nie zabrzmi to nad wyraz skromnie, ale należę do ludzi, którzy nie boją się wyzwań i skrupulatnie realizują założony wcześniej plan. Na obecną chwilę nie mam jeszcze sprecyzowanych celów, ale wiem czego pragnę (niech jednak teraz pozostanie to moją słodką tajemnicą) 🙂
A cóż ciekawego (literackiego) wydarzyło się w minionym roku? Jeśli tylko chcecie wiedzieć, zapraszam do dalszej lektury.
Przymierzając się do pisania tego podsumowania, zastanawiałem się nad jednym: czy gdzieś tam, w tym wirtualnym świecie, znajdzie się choć jeden chętny, by to przeczytać? A co jeśli piszę to nadaremno i poświęcony czas nie spotka się z żadnym zainteresowaniem? I wtedy zrozumiałem, że mimo wszystko chcę to napisać, jeśli nawet nie dla Was, to dla samego siebie. Zatem… zaczynam!
Już początek 2015 roku był swoistym kamieniem milowym – ukończyłem pisaną od listopada 2011 roku swoją pierwszą powieść „Krypta”. W międzyczasie przeszła ona wiele poprawek i jeszcze więcej czytań, ale pod koniec stycznia uznałem, że najwyższa pora rozesłać ją w poszukiwaniu Wydawcy. Po jakimś czasie zaczęły napływać odpowiedzi, że dane Wydawnictwo nie jest zainteresowane tego rodzaju literaturą (przyp. horror), co w większości przypadków mnie dziwiło, gdyż ich katalogi ewidentnie zawierały podobne produkty. Rozumiem jednak Ich podejście – boją się ryzykować z debiutantem, a odpowiedź, którą mnie raczą, należy do tych bezpiecznych. W końcu pojawiło się światełko w tunelu – jedno Wydawnictwo wyraziło swoje zainteresowanie, lecz „negocjacje” zdają się ciągnąć nad wyraz długo. Mimo wszystko wciąż pozostaję przy nadziei, że „Krypta” w końcu pojawi się na księgarnianych półkach.
W marcu na portalu Kostnica zamieszczono moje opowiadanie „Ostatni fragment pamiętnika”. Jest to tekst wyróżniony kiedyś-kiedyś w konkursie Szortalu, ale pomyślałem, że miło będzie podzielić się nim także z czytelnikami Kostnicy. Redaktor nie miał co do niego obiekcji i wrzucił na stronę.
Nadszedł kwiecień, a wraz z nim ogrom emocji: radość i niedowierzanie. W organizowanym przez Wydawnictwo Św. Macieja Apostoła konkursie na nieznaną lubliniecką legendę, zdobyłem Grand Prix opowiadaniem zatytułowanym „Fałszywy dekret”. Wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie, gdy nieświadom niczego zostaję nagle wywołany na scenę jako zdobywca głównej nagrody. Szok, to mało powiedziane. Zwycięskie opowiadanie trafiło do antologii „Nieznana lubliniecka legenda” z opisem „Najlepsza praca”. W ten oto sposób po raz pierwszy pojawiłem się w książkowym zbiorze. Wow!
Po wygranej w konkursie redaktorka portalu Lubliniec.info, Katarzyna Bukalska, wyszła z propozycją, abym udzielił jej wywiadu. Dotychczas nie robiłem takich rzeczy, ale nie zamierzałem odmawiać. W ten oto sposób na portalu na początku czerwca pojawiła się dość obszerna rozmowa ze mną: „Moje największe literackie marzenie – zostawić coś po sobie”.
Czerwiec przyniósł coś jeszcze niezwykłego. Wraz z moją żoną, Arlettą, wybraliśmy się do Wrocławia na Dni Fantastyki. Był to pierwszy taki konwent, w którym uczestniczyłem, ale już będąc na imprezie wiedziałem, że nie ostatni. Na miejscu udało nam się wziąć udział w ciekawych panelach i spotkać wielu jeszcze ciekawszych ludzi, jak: Anetę Jadowską, Grzegorza Gajka czy Łukasza Orbitowskiego.
We wrześniu światło dzienne ujrzała kolejna książka z serii „Stop magii!”, zatytułowana „Piątek trzynastego”. W zbiorze tym zamieszczone zostało między innymi moje opowiadanie pt. „Zgubne konsekwencje”, które miałem też zaszczyt w całości zaprezentować na promocji książki.
W 2015 roku redaktorzy czasopisma „Grabarz Polski” nie rozpieszczali swoich czytelników. Nowe numery pojawiały się jak na lekarstwo, ale w październiku do krzesła przygwoździła mnie informacja, że właśnie ukazał się kolejny numer, 51-szy. Już sam ten news sprawił, że usta rozciągnęły mi się od ucha do ucha, a fakt, iż pojawiło się tam moje opowiadanie „Tajemnicza postać”, sprawił, że zbierałem zęby z podłogi. Bajka!
Pojawienie się mojego tekstu w „Grabarzu” było niejako przedsmakiem fantastycznych, październikowych wydarzeń. Po miłych doświadczeniach na DF, postanowiliśmy z Arletką wybrać się do Krakowa na KFASON. Nawet mi się nie śniło, jak niecodzienne wydarzenie to będzie. Nie dość, że (często i aktywnie) uczestniczyliśmy w niesamowitych panelach to poznaliśmy tam przecudownych ludzi, z którymi stale podtrzymujemy kontakt (m.in. Sebastian Sokołowski, Tomek Siwiec, Katarzyna Misiołek (vel. Olga Haber), Joanna Widomska, Sylwia Błach, Stefan Darda, Paulina Król, Iza Szolc, Magdalena Ślęzak (vel. Carla Mori), Julia Bernard, Bogdan Ruszkowski, Mariusz Wojteczek i wielu innych – mogliście o tym przeczytać w mojej relacji z Kfasonu).
Żal było się żegnać z październikiem, ale listopad miał dostarczyć mi nie lada petardę. I tak też się stało. W listopadzie właśnie wydarzyło się coś magicznego – promocja mojego autorskiego zbioru opowiadań: „Fałszywy dekret. Opowiadania zakazane”. Książka została wydana przez Wydawnictwo Św. Macieja Apostoła, a swym patronatem objął ją Burmistrz miasta Lubliniec, Edward Maniura. Dodatkowo jej pojawieniu się na rynku patronowali medialnie: Lubliniec.info, Okiem na Horror, Kostnica, Zin – Horror Masakra oraz Horror Online. Za co wszystkim serdecznie dziękuję!
Publikacji książki towarzyszyła też promocja, przekraczająca moje wszelkie wyobrażenie. Sala przygotowana na około 70 osób, która została nam użyczona przez Hotel Zamek Lubliniecki, pękała w szwach. Wielu z przybyłych musiało stać, gdyż dostępne miejsca siedzące dość szybko się zapełniły. Nie spodziewałem się takiego odzewu, ale w dniu dzisiejszym pozostaje mi tylko podziękować wszystkim przybyłym – chylę czoła.
(zdj. KINGA I JAROSŁAW KUBICIEL
Studio Fotografii „Atelier”, Lubliniec)
Zakończenie roku zbliżało się z każdym dniem, a ja miałem jeszcze jedno marzenie. Ukończyć pisaną od marca drugą powieść. 31 grudnia dokonałem niemożliwego, a mianowicie napisałem KONIEC pod ostatnim zdaniem „Trzeciej rasy”. Powieść musi przejść jeszcze wiele czy to poprawek, czy też czytań, ale na obecną chwilę jest już zamkniętą historią, którą można zacząć obrabiać, by stała się czymś niezwykłym.
Tyle, jeśli chodzi najważniejsze fakty minionego roku. Oprócz nich było jeszcze wiele towarzyszących powyższym sukcesom wydarzeń, jak uczestnictwo w literackim grillowaniu na Pawełkach, moje zaangażowanie się w Lubliniecki Klub Literacki LOGOS, do którego przygotowałem logotyp, w wielu portalach i lokalnych gazetach pojawiła się moc artykułów, dotyczących pośrednio lub bezpośrednio mojej osoby, a także założony fanpage „Grzegorz Kopiec – Literacko” przekroczył 300 obserwujących.
2015 rok, choć tak intensywny, to pozwolił mi się także niejednokrotnie zrelaksować przy ciekawych książkach, do których zazwyczaj zamieszczałem swoją opinię. W znacznej większości były to tytuły stworzone przez Stephena Kinga (Przebudzenie, Pan Mercedes, Rage, Sztorm Stulecia, Znalezione nie kradzione, Nocna zmiana czy Roland), lecz znalazło się też kilka pozycji innych autorów: Łukasz Orbitowski (Tracę ciepło), Lisa Rogak (Życie i czasy Stephena Kinga), Graham Masterton (Wyklęty), Łukasz Henel (On), James Herbert (Nawiedzony). Porwałem się także na niesamowity i magiczny komiks autorstwa Joe Hilla i Gabriela Rodrigueza „Locke & Key” – dotychczas pojawiły się cztery numery serii.
Ok. To już definitywnie koniec. Nie wiem jaki będzie ten nowy rok, czy przyniesie bogactwo choć zbliżone do tego, które zostawiłem w 2015, czy też na takie wrażenia pozostanie mi poczekać do 2017, a może i nawet kilka lat. Muszę jednak wierzyć, że 2016 nie pozostanie mi obojętny, tak jak ja nie zamierzam spoczywać na laurach. Ale o tym, co kotłuje się pod moją gęstą czupryną, na razie cicho sza – będziecie informowani na bieżąco 🙂
Grzegorz KOPIEC









